Czas ucieka, stawką jest życie. Potrzeba 4 milionów, aby uratować Emilię
Region
Czw. 09.04.2026 07:45:11
09
kwi 2026
kwi 2026
Potrzeba aż 4 milionów złotych, aby uratować życie Emilii. Każdy dzień zwłoki to rosnące zagrożenie. Zbiórka stała się bezlitosnym wyścigiem z czasem. Czas nie stoi po jej stronie, a liczby nie pozostawiają złudzeń. Choć wsparcie napływa z wielu stron, wciąż brakuje ogromnej kwoty.
W małych społecznościach nikt nie jest anonimowy. Ludzie znają się, wspierają i potrafią być razem w najtrudniejszych chwilach. Dziś całą okolicę Ciechanowca porusza historia 34-letniej Emilii – młodej kobiety, której życie w jednej chwili zamieniło się w dramatyczną walkę o zdrowie i przyszłość.Jeszcze w 2022 roku wszystko wyglądało zwyczajnie. Niepokojące zgrubienie na nodze miało być niegroźnym krwiakiem. Diagnoza była błędna! Ruszyły kolejne badania, ale czas, który w chorobach nowotworowych ma kluczowe znaczenie, został bezpowrotnie stracony. Ostatecznie padła diagnoza: mięsak maziówkowy – rzadki i bardzo agresywny nowotwór.
Od tego momentu rozpoczęła się trudna i wyczerpująca walka. Emilia przeszła chemioterapię, operacje, radioterapię, kolejne zabiegi. Mimo ogromnego wysiłku i determinacji choroba nie ustąpiła – zaatakowała płuca. Wyczerpano wszystkie, dostępne w Polsce metody leczenia.
Dziś jedyną nadzieją jest nowoczesna terapia genowa dostępna w Stanach Zjednoczonych. To przełomowa metoda, która daje szansę tam, gdzie tradycyjna medycyna nie ma już odpowiedzi. To leczenie jest nierefundowane i wiąże się z ogromnymi kosztami, potrzeba na nie aż 4 mln zł! Suma przekraczają możliwości finansowe rodziny.
- To kwota, która przeraża... ale jest jedyną drogą, jaka mi została - pisze Emilia w opisie zbiórki i zapewnia: - Błędna diagnoza odebrała mi czas, ale nie odbierze mi woli walki. Każdego dnia walczę o życie, o przyszłość, o kolejne chwile z bliskimi.
Bo choć mówi się, że życia ludzkiego nie da się wycenić, rzeczywistość bywa okrutna – czasem trzeba zapłacić za nie niewyobrażalnie wysoką cenę.

Historia Emilii poruszyła mieszkańców regionu. Informacja o zbiórce rozchodzi się błyskawicznie – w mediach społecznościowych udostępniana jest setki razy, a pod postami pojawiają się dziesiątki komentarzy pełnych wsparcia, słów otuchy i deklaracji pomocy. Widać wyraźnie, że lokalna społeczność potrafi się jednoczyć, gdy ktoś potrzebuje wsparcia. Po kilku zebrano prawie 80 tys. zł, to jednak ciągle tylko kropla w skali całej potrzebnej sumy.
Emilia jest żoną dyrektora Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Ciechanowcu, Łukasza Godlewskiego. W niewielkim środowisku, gdzie wszyscy się znają, ta informacja poruszyła szczególnie mocno. Mąż informuje o sytuacji żony w mediach społecznościowych – publikuje poruszające wpisy, prosi o pomoc i dziękuje za każdy, nawet najmniejszy gest wsparcia.
W jednym z nich napisał: „Szanowni Państwo, w imieniu własnym oraz Żony, prosimy o wsparcie. Emilia to jedna z najsilniejszych osób, jakie znam, ale w tej walce potrzebujemy wsparcia. Leczenie jest niezwykle kosztowne i przewyższyło nasze możliwości finansowe. Każda, nawet najmniejsza wpłata, przybliża nas do zwycięstwa i daje Emilii szansę na powrót do zdrowia. Jeśli nie możecie wpłacić, proszę o udostępnienie – to też ogromnie pomaga.”
Skala pomocy i zaangażowania lokalnego środowiska jest bardzo duża – ale wciąż niewystarczająca. Do osiągnięcia celu brakuje nadal milionów złotych, a czas nie działa na korzyść chorej. Zbiórka pozostaje dramatycznym wyścigiem z czasem, w którym każda godzina ma znaczenie.
Emilia nie traci nadziei i każdego dnia podejmuje walkę – o życie, o przyszłość, o kolejne chwile z bliskimi. Dziś jednak tej walki nie może toczyć sama.
W opisie zbiórki czytamy: - Proszę — zostańcie moimi Aniołami Stróżami. Każda wpłata, każde udostępnienie mogą przybliżyć młodą kobietę do terapii, która jest jej jedyną szansą. W takich momentach widać najlepiej, jak wielką siłę ma wspólnota – i jak wiele można osiągnąć, działając razem.
Zbiórka prowadzona jest tutaj: https://zrzutka.pl/pb4hpt

źródło: Zrzutka.pl


4 komentarze
Życzę zdrowia. Niestety choroba nie wybiera ale patrząc w oświadczenie majatkowe Pana Godlewskiego wartość jego samych nieruchomości wynosi ponad 7 milionów złotych. Sam jeden dom mający ponad 500 mkw ma wartość ponad 4 miliony. I tutaj Pan Godlewski powinien sam odpowiedzieć czy życie żony jest ważniejsze niż domy i sprzedać chociaż ten jeden dom. Świetnym przykładem jest Pan Marszałek on sprzedał wszystko co tylko mógł i dopiero wtedy poprosił o zbiórkę tam kwota jest znacznie wyższa. A w przypadku żony Pana Godlewskiego mógłby wziąść nawet pożyczkę pod zastaw nieruchomości.
Nie chcesz nie wpłacaj a może kiedyś sama będziesz w potrzebie i wtedy????
Ja sprzedałabym i gdyby zabrakło by pieniędzy to wtedy prosiłbym o pomoc
czy była Pani kiedyś w podobnej sytuacji? Nie znam tego pana, ani jego żony ale jeśli ktoś potrzebuje pomocy to każdy kto ma także wolę, pomaga. Ale w tym miejscu silić się na jakieś matematyczne wyliczenie, to aż niepojęte.